Przez 10 lat współpracy z Maćkiem co roku poprawialiśmy życiówki mimo wielu zmian w życiu dotyczących nie tylko PESEL-u. Maciek po drodze otwierał swoją działalność, został ojcem, przeprowadzał się, kupił psa, ponownie został ojcem… Mimo dźwigania coraz to większych ciężarów i zmagania się z coraz dłuższą listą obowiązków cały czas był zdeterminowany, realizował treningi i parł do przodu!
Nie jest proste proste prowadzić kogoś w taki sposób aby ten rozwijał się na przestrzeni 10 lat i prawie co roku notował progres na każdym dystansie a do tego nie tracił po dordze motywacji i przyjemności z biegania. Tym bardziej jeśli weźmiemy pod uwagę listę rzeczy ,które po drodze dochodziły Maciejowi. Moim zadaniem jako trenera było przede wszystkim dostosowywanie treningu do zmian życiowych ,które zachodziły w życiu Maćka aby był w stanie wszystko pogodzić a równocześnie żeby w dalszym ciągu był w stanie rozwijać się i poprawiać swoje życiówki. Wydaje mi się ,że poradziliśmy sobie z tym zadaniem wyśmienicie. Tym bardziej ,że Maciek wielokrotnie w trakcie procesu treningowego zmagał się z chorobami (żłobkowo-przedszkolnymi) czy zmęczeniem po nieprzespanych nocach związanych z ząbkowaniem czy problemami przedsiębiorcy rozwijającym swój własny biznes.
Po drodze stosowaliśmy wiele kompromisów aby trening Maćka był przede wszystkim skuteczny. Na przestrzeni tak długiego czasu współpracy stosowanie jednego, powtarzanego schematu nie sprawdza się ponieważ organizm przyzwyczaja się do danego bodźca i ten już nie działa tak skutecznie. W tej sytuacji potrzebny jest trener z dużym doświadczeniem i empatią aby skroić trening na miarę i dopasować go do wszystkich elementów układanki.